KTO I JAKIE ZBIERZE PLONY Z PRZYJAZDU TRUMPA?

08.07.2017

 

Masz zdjęcia lub film do tego artykułu?   Wyślij je do nas!

#donald trump   #prezydent   #stany zjednoczone   #wizyta   #polska   

Cała Polska, ba, cały świat żyją niedawną wizytą Donalda Trumpa, prezydenta Stanów Zjednoczonych USA, w Polsce. To, że odwiedził nasz kraj i to, że wizyta jest oceniana zarówno na naszym rodzimym podwórku, jak i w globalnym odbiorze pozytywnie, to jak najbardziej dobry prognostyk. 

 

Padło wiele miłych dla nas słów, choć warto zaznaczyć, że po pierwsze amerykański prezydent (i w sumie każda inna głowa państwa) w gościnie zawsze mówi to, co usłyszeć chcą gospodarze. Po drugie: zapominać nie można, że tak naprawdę prezydent USA niemal zawsze mówi do swoich rodaków – nawet na obcej ziemi. Jego nadrzędnym celem jest przypodobać się głównie Amerykanom. I w końcu po trzecie: jak o Polakach i Polsce ma mówić prezydent, którego celem jest dbanie również o biznesowe interesy swojego kraju, skoro to Polska jest jego klientem i to Polska ma zostawić pieniądze w Stanach?
 
Należy się cieszyć, że wizycie Trumpa w Polsce towarzyszyły deklaracje odnoszące się do wypełniania artykułu 5., który gwarantuje państwom członkowskim Paktu Północno-Atlantyckiego bezpieczeństwo. Nie brakuje opinii, że owe wybrzmienie w tym aspekcie było dosyć zachowawcze i mogło być twardsze, bardziej stanowcze, bardziej oczywiste. Wspaniale, że odniósł się do praworządności, wolności, także swobód obywatelskich i w kwestiach światopoglądowych – wszak Stany Zjednoczone to kwintesencja wyżej wymienionych. Oczywiście, w aspekcie praworządności, nie można pominąć faktu, że Donald Trump bardzo często krytykuje orzeczenia sądów nie zgadzając się z nimi, jednak nigdy nie odmawia ich wykonywania i respektowania. Faktem jest, że odnosił się do tych kwestii również zachowawczo, co pozwala, niestety, obecnie rządzącym interpretować słowa o praworządności na swoją korzyść lub je pomijać.
 
Smuci, że tłumy ludzi na otwartym spotkaniu z Trumpem nie omieszkały wygwizdać prezydenta Lecha Wałęsy w chwili, gdy do jego obecności i zasług odnosił się nasz gość. To afront nie tyle wobec Wałęsy, co przede wszystkich wobec amerykańskiego prezydenta – wbrew wszelkich opiniom i wrażeniu, że to – co tu dużo kryć – chamskie zachowanie uderzyło właśnie w Trumpa. A ten tym grubiańskim zachowaniem wydał się być totalnie zbity z pantałyku. Zresztą nie tylko on, bo na Placu Krasińskich w Warszawie było sporo turystów z wielu krajów Europy i świata, również zupełnie przypadkowych, spędzających w Warszawie czas Amerykanów. Na szczęście osoby tak się zachowujące wystawiły świadectwo wyłącznie sobie, a amerykańskiej legendy Lecha Wałęsy, który nigdzie na świecie nie jest tak szanowany, jak właśnie w USA, nie uda się zniszczyć.
 

Wizytę Donalda Trumpa oceniamy jako pozytywną, bo po prostu taką była. Jednak to ocena na teraz, na dziś i na niezbyt odległą przyszłość. Słowa, które padły, deklaracje – także biznesowe – jakie padły przyniosą plon w przyszłości. Albo i nie. I tutaj należy postawić zasadne i oby nie retoryczne pytanie: kto i jakie zbierze plony tego ważnego wydarzenia? 

To może Cię także zainteresować:
(AKTUALIZACJA) 3 x weto! Prezydent posłuchał protestów?
W obronie wolności, przeciw insynuacjom
Komunikat dla organizacji pozarządowych

 

Poglądy przedstawione w niniejszym materiale są wyłącznie poglądami Autora. Materiał został opublikowany przez Autora - zachowana pisownia oryginalna tekstu. Szczegółowe informacje znajdziesz w Regulaminie. Jeśli uważasz, że niniejsza publikacja jest jego naruszeniem lub narusza ona obowiązujące przepisy prosimy o zgłoszenie tego faktu TUTAJ.

red. | źródło: Jacek Bogusławski